DLA CIEBIE MAMO I DLA MNIE - RELACJE I ZDJĘCIA

 

Sobotnie poetyckie spotkanie dedykowane mamom i ich pociechom („Dla ciebie mamo i dla mnie” – 31.05.2014) było imprezą udaną. Zawsze w takich sytuacjach jestem nieco zakłopotany, bo ani mi pominąć sukces, ani uderzyć w dzwony wielkiej chwalby. Jednak tym razem wyręczyli mnie inni uczestnicy spotkania – ograniczę się zatem do wiernego przytoczenia opinii. Oto sympatyczna treść jednego z listów:

 

„Dziękuję za piękną poetycką ucztę, wiele moich koleżanek nie ukrywało wzruszenia, poleciały łezki. Piękne prowadzenie, delikatne, pełne zadumy, dobrze dobrane wiersze, stosownie do uroczystości, żartobliwe i bardziej poważne, a wszystko pięknie dopełnione utworami muzycznymi. Znakomici wykonawcy: Patryk, Młodzi (nie pamiętam imion), Małgosia z Marcinem oraz najsłodsze i najmłodsze księżniczki i artystki, czułam jak dotyka mnie czarodziejska różdżka i przypomina mi kim jestem - mamą i dzieckiem.

Dziękuję, teraz wiem, że potrzebowałam takiego poetyckiego przekazu i wyciszenia (brakuje mi moich dzieci!)” Tu dodam od siebie, że owe księżniczki, to dziewczynki  z Wierzbicy, namówione do występów przez Małgosię Pasznicką: Zuzanna i Kinga Garbowskie oraz Emilia Kozyra.

 

Znakomitą relację z przebiegu spotkania napisał Mirosław Kurowski. Zatytułował ją „Wielkie popołudnie Weny i ludzi wrażliwych!” i zamieścił u siebie na FB. Przytaczam ją prawie w całości:

„Takie piękne chwile jak te popołudnie sobotnie, w namysłowskiej bibliotece, trafiają się rzadko, bo trudno przebija się piękno i jego barwy w dzisiejszym świecie. A jednak jest grupa zapaleńców, która walczy ot, byśmy 2-3 razy do roku mieli ucztę z pięknego słowa, słowa mądrego, poruszającego i chwytającego za gardło. To ludzie związani z panem Kazimierzem Jakubowskim, pracownicy NOK-u i On sam. Wszyscy się obawiali, co to będzie, jak to wyjdzie, a wypadło świetnie, pogodnie, wzruszająco, zabawnie i familijnie, a o to wo wsiem etam chodziło, bo to było popołudnie dla mam i ich pociech. Na wstępie Patryk Dybka wprowadził wszystkich w nastrój zawsze zielonymi piosenkami Marka Grechuty, a potem pan Kazimierz zabawnie i wzruszająco opowiedział księżycowo-wodną scenkę rodzinną, która wprowadziła wszystkich uczestników w temat tamtego sobotniego wstriecza. Następnie trzy podopieczne pani Małgosi Pasznickiej, która zawsze wspiera namysłowian, pokazały jak otwarte, radosne, silne jest dzieciństwo, a ja sobie myślałem: ileż one potrafią w sobie ocalić z tego i poniosą w dorosłość, czy ci dorośli zamienią im to na zasady, dogmaty, konformizm i klęczenie? Emilce, Zuzi i Kindze dziękuję za przypomnienie czym jest spontaniczność, czysta radość i szczerość wypowiedzi! Hołd należy też złożyć zawsze akompaniującemu pani Małgosi Mariuszowi Buczkowi, on zawsze, mimo innych obowiązków potrafi przyjechać do nas. Potem była poezja Kazimierza Jakubowskiego rewelacyjnie interpretowana przez Sandrę Pankiewicz, która oprócz pięknie głoszonego słowa, sama jest pięknością i emanacją energii życia! Pani Marta Obuchowska sama zarecytowała wspaniale swoje mądre wiersze dla dzieci, które tak wesoło, prosto i prawdziwie objaśniają dzieciom otaczający je świat, choć czasami (i słusznie) dosadnie przypominają nam ludziom naszą rolę w jego częstej marności (Adwokat kreta). W klimaty dalekiej Andaluzji przeniósł nas podniosły i pełen wyrafinowanego artyzmu recital Hani Sosnowskiej i Marcina Kowalskiego, który pozwolił snuć sobie różne myśli, a ja popłynąłem w czas kiedy Kolumb, przygotowywał się do swych wypraw w klasztorze La Rabida, a zwykłym matkom i ich dzieciom było ciężko, w inkwizycyjno-średniowiecznej Hiszpanii, ale żyli i cieszyli się każdą chwilą radości wyrwaną boskiej (?) rzeczywistości. Jednym z najważniejszych elementów popołudnia była recytacją przez ONĄ SAMĄ wierszy Ewy Kacy. Do tej chwili widzę jak z naszych głów wyskakują wszystkie rude wiewiórki świata i radośnie, jednak radośnie skaczą po regałach biblioteki, po książkach, a stamtąd skaczą w całe miasto i ludzkie umysły, niosąc im zrozumienie dla stąpających po ostrzach noży i wszystkich innych, którzy pytają i pytać będą w ich imieniu, dla ich wolności. Grzesiek Kalinowski - to jest dopiero pyszny obserwator życia, które krystalizuję w postaci pięknych i soczystych kropek nad i, czyli aforyzmów, limeryków, sentencji. Coś rewelacyjnego! A po nim zaraz, znowu Hania i Marcin w porywających interpretacjach wierszy Kazimierza Jakubowskiego. Lubię kiedy śpiewają osoby, które umieją to robić i obdarzone są przez naturę talentem, a to przy wykonaniu przez panią Hanię szanty dało się odczuć w postaci dreszczy, które przeszywały całą bibliotekę i wstrząsały uczestnikami spotkania. Znowu zabrał głos pan Kazimierz i opowiedział historię napisania kołysanki dla Mirka, smutna historię, pełną lęków czasu stanu wojennego, a ja skonstatowałem z satysfakcją, że wtedy jednak nastąpiło pospolite ruszenie w nas i nawet w instytucjach - i uratowaliśmy lasy Izerów. W sumie w Europie jesteśmy krainą zieleni, rzek, jezior, lasów i to wszystko jest pachnące, zieleniejące i cieszące. Uratowało się też kilka wrażliwych dusz ludzkich, które zasiedlają kolejne ludzkie wcielenia, ale giną matki i nie ma tym samym dzieci, a może są i jedne i drudzy, tylko jest ich tyle ile trzeba? Mam wrażenie, że nawet dla tylu ilu nas jest, nie ma wystarczająco szczęścia, radości i normalności w dzisiejszym świecie, naszym namysłowskim, że muszą matki i ich dzieci przenosić się na wyspy różne, gdzie te pojęcia są normalnością i codziennością. Potem były bardzo mądre życiowe obserwacje Bożenki Smoch, zawarte w jej prostych, celnych wierszach i jej zaproszenie na koncert w dźwiękach mis tybetańskich, który odbędzie się 29 czerwca o 18.30 w Delfinie! Byłem i polecam! To podróż w inne, bogate duchowo światy, które tak naprawdę są w nas. Na koniec jeszcze raz wystąpili niezawodni Małgosia Pasznicka i Mariusz Buczek wraz z „Wierzbiczankami” z tamtejszej podstawówki i było już bardzo radośnie! Do ich interpretacji piosenki wykonywanej przez Majkę Jeżowską „Kaczka Dziwaczka” podłączyli się wszyscy, a potem roztańczyła imprezę, w jeden wielki wir radości i ekspresji, utalentowana Zuzia (jeśli się pomyliłem, to mnie sprostujcie). Tym, którzy wybrali piękno galerii handlowych dedykuję swój wiersz na temat współczesnej rodziny. (…)

 

Wszystkim uczestnikom spotkania i wykonawcom serdecznie dziękuję. Serdecznie dziękuję również szefowej Biblioteki, pani Teresie Hruby i jej pracownicom, które przygotowały salę, ustawiały stoliki i krzesełka, oraz rozkładały słodycze. Dziękuję panu Ryszardowi Radomińskiemu za dostarczenie sprzętu nagłaśniającego i czuwanie nad jego prawidłowym funkcjonowaniem.

 

Poniżej link do zdjęć z „Dla ciebie mamo i dla mnie”.

http://www.webalbumy.nok-namyslow.pl/dla-ciebie-mamo/

 

KaJ