Ela Galoch

 

POGODNA UTRATA

 

                           Pamięci Karoliny Turkiewicz – Suchanowskiej

 

 

Purpurowe półświatła kładą się na kamieniach

głaszczą palce figur: może to nie są pnącza winorośli

lecz fragmenty zdań i wyznań notowanych krwią

na wagę niedopitego życia tych - których wargi zatarły się

gdy ból niepamięci drapieżnie wdzierał się w formy

- trwalsze są kolory i uczucia: bo dziś i dla nich

na chwile otworzyła się niewiarygodnie piękna jesień

przyciągająca jaskrawymi rekwizytami lekcja

pogodnej utraty i łagodnego uspokajania pragnień

zmarli będą szybować ponad żółknącymi wiązami

nawet gdy nad starym cmentarzem zgaśnie światło

 

To jest ten ułamek mądrości sczytywanej ze spadającego liścia 

dostępnej dla kobiet sprzątających groby i stawiających kwiaty

za moment na nowo sfruną kolejne zwierzenia

gdy będzie ich za dużo: skołtunią się w pogwarze stóp

wtedy żywi powiedzą o "nich" spoczywają - pogrzebani

albo złożeni w nieistnienie: a przecież "oni"

właśnie wirują na wietrze - to złote motyle

przenikające przez promienie: czasem są jak rosa

oblepiająca krzyże - bo dusza i motyl

w grece: to psyche

 

Zamykają powieki spacerującym tu ludziom

żeby od wewnątrz poczuli - ze zwielokrotnione tony

zmieniają się w piosenki: jakby znów dla ukochanego

leciały kasztany a nad herbacianymi polami Batumi

falował bibułkowy latawiec

- czyżby szukali śladów dawnych marzeń

choć tu są ich Elizejskie Pola - lecz gdy wypełzną chmury

zjawiają się spojrzenia tęskniące za czymś nieokreślonym

pełne nie swoich win - szepty staja się szlochem

przejmującym aż dostaje się gęsiej skórki

chce się szybko stad odejść - chociaż trzeba tylko zapalić znicz

rozświetli rozstaje myśli: bo w niezrozumieniu

upiory nachodzą wyobraźnię - tak naprawdę żyjący

boją się samych siebie