Maria Ewa Aulich

 

KARO

 

 

Kiedy siadasz w fotelu

różowa i krucha

umieram z niepokoju

wpatrując się, słucham

cichej mgiełki oddechu

burzącej powietrze

co przez dziurkę od klucza

wypływa gdzieś w przestrzeń

 

a ty w kręgu żarówki

w samotność zaklęta

modlisz się do ciemności

 

powiatowa święta

nabożeństwem do słowa

kuchennego stołu

w dwu szklankach parzysz kawę

niech stygnie pomału

jedną wypijesz sama

drugą noc wychłepce

a gdy uniesiesz dłonie

chcąc objąć powietrze

sycone tylko Twoim

różowym oddechem

poczujesz nagle

krople przeklętego śmiechu

opadające w ciszę