MÓGŁ TUWIM, TO MOŻE I KUROWSKI

 

Oficjalna promocja książki Mirosława Kurowskiego, zatytułowanej  „Będę wciąż pytał w twoim imieniu” odbędzie się 19 września 204 roku (piątek), o godzinie 17.00, w czytelni namysłowskiej Biblioteki Publicznej. Według kalendarza świąt nietypowych będzie to Dzień Dzikiej Flory, Fauny i Naturalnych Siedlisk, a więc dotyczący sfer nadzwyczaj bliskich Mirkowi.

Swój udział w poetyckiej imprezie promocyjnej zapowiedział Staszek Młynarski z Głogówka, a więc spodziewać się można znakomitej oprawy wokalno-muzycznej – zwłaszcza, że swój udział (warunkowo) zapowiedzieli również Małgosia Pasznicka z Wołczyna, Marcin Kowalski z Wrocławia oraz Jurek Górniak – duchem wciąż Wenianin. Chęć przyjazdu zadeklarowała Grupa „Cabineth” z Zabrza, oczekując za to jedynie zwrotu poniesionych kosztów (niewielkich!). Zatem jeżeli pojawi się sponsor, bez wątpienia pojawi się także Cabineth. Lista wykonawców jeszcze jest niezamknięta, a na muzycznym horyzoncie Studio Piosenki NOK, Szkoła Muzyczna w Namysłowie… i być może dwie niedawne poetessy-Wenianki, Magda Kownacka i Ela Łuczkiewicz.

 

Mirosław Kurowski jest w KMT „Wena” od niedawna, ale jest twórcą literacko bardzo kreatywnym. Jego utwory (tak prozę jak i wiersze) zawiera almanach „Wciąż szukam pióra Mickiewicza” (z 2013 roku) a także pokonkursowy zbiór utworów laureatów V edycji Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego „O różę Karoliny” (2013) – bo trzeba wiedzieć, że w piątej edycji konkursu Mirosław Kurowski zajął I miejsce.

Wiele jego utworów znaleźć można na internetowych stronach KMT Wena, Facebooku a zwłaszcza blogu „Meandry”. W Meandrach zamieszczane są różne formy literackie Mirosława – od felietonów poczynając, poprzez wiersze, na „Notkach w bloku na boku” kończąc (owe „Notki”, to krótkie refleksje, spostrzeżenia i uwagi zapisywane na gorąco).

- Od bujającej w obłokach naiwności wolę taką poezję, która rodzi bunt, krytycyzm i ironiczny śmiech – mówi o swojej twórczości Kurowski. Żeby taki cel zrealizować stosuje formy błyskotliwe, wartkie, „pełnokrwiste”, nie unikając prowokacji i pewnego rodzaju skandalizowania. Nie powinno to nikogo gorszyć. Wszak i w poprzednich epokach artyści, pisarze często pisali prowokatorskie dzieła i zachowywali się szokująco - ryzykowali i tworzyli teksty, które bardzo silnie oddziaływały na ludzką wyobraźnię i psychikę, teksty, które były całkowicie sprzeczne z wyznawanymi dotąd poglądami i wartościami. Stosowali groteskę, parodię, nie stronili od wulgaryzmów, neologizmów, często opisywali sytuacje wręcz absurdalne i niemożliwe oraz przedstawiali ostre sceny erotyczne. Jednym z takich prowokatorów był tworzący w dwudziestoleciu międzywojennym poeta Julian Tuwim (tak, ten od “Lokomotywy” i wielu wspaniałych wierszy dla dzieci!). Mógł Tuwim, to teraz może i Kurowski – szczególnie, że jego twórczość jest oryginalna, pozbawiona naśladownictwa.

Jest Mirosław szczególnie wrażliwy na piękno przyrody i na wciąż postępującą dewastację środowiska a także na niewolenie ludzi (w szerokim rozumieniu tego zjawiska).

Szczególną uciechę sprawiają mi neologizmy a zwłaszcza ulubiona forma Mirosława, która nieodparcie kojarzy mi się z “Mechaniczną pomarańczą”, brytyjskim dramatem science fiction z 1971 roku, który był ekranizacją powieści Anthony’ego Burgessa o tym samym tytule. Tutaj dla pełnego zrozumienia posłużę się przykładem, przytaczając króciutki cytat z owego dzieła:

To co teraz, ha? Byłem ja, to znaczy Alex i trzech moich kumpli, to znaczy Pete, Georgie i Jołop, a Jołop to znaczy po nastojaszczy jołop, i siedzieliśmy w Barze Krowa zastanawiając się, co zrobić z tak pięknie rozpoczętym, a wieczór był chujnia, mrok, ziąb, zima, sukin kot, choć suchy.”

Mam nadzieję, że teraz jest wszystko jasne „aż do głębi”.

 

Tom z utworami Mirosława Kurowskiego “Będę wciąż pytał w Twoim imieniu”, jest kolejną, trzydziestą trzecią książką wydaną pod znakiem KMT Wena w dziewiętnastym roku istnienia Klubu. Polecam ją Twojej szczególnej uwadze, Szanowny Przyszły Czytelniku, bo warta tego.

KaJ