O MAJÓWCE W GRUZJI – I O KILKU GRUZINACH

Z satysfakcją informuję, że mam dla Was w zanadrzu miłą niespodziankę – jest to druga część relacji z wyprawy Pani Czesławy Kosturek do Gruzji. Wystarczy wejść na stronę http://kmt-wena-namyslow.pl/ , a tam zaraz pod „wstępniakiem” są obie części zatytułowane  MAJÓWKA W GRUZJI Czesławy Kosturek” (tytuły wypisałem na czerwono, żeby je natychmiast było widać). Tekst jest w PDF-ie, obficie zaopatrzony w zdjęcia, napisany z polotem, rzetelnie i dużą dozą humoru. Szczerze zachęcam do lektury, zwłaszcza, że w Polsce ogromną popularność zdobyło tylko trzech Gruzinów:

- Grigorij Saakaszwili, przyjaciel Janka Kosa (członek załogi „Rudego 102”, którego znakomicie zagrał Włodzimierz Press);

- Bułat Okudżawa – bard, poeta… (na moim FB i na FB Weny jest jeszcze artykuł: Siedemnasta rocznica śmierci Bułata Okudżawy);

- Iosif Wissarionowicz Dżugaszwili - czyli Józef Stalin - wprawdzie sentyment za nim jest silny w Gruzji (do dziś w Gori istnieje i cieszy się dużym powodzeniem poświęcone mu muzeum, znajduje się tam również ulica Stalina, oraz stacja kolejowa im. Józefa Stalina), to w Polsce i wielu innych krajów pozostaje on w mrocznej, bardzo niechlubnej pamięci.

Mniej znany jest w Polsce Szota Rustaweli - gruziński poeta z początków XIII w., mąż stanu, protoplasta literatury gruzińskiej, autor jednego z arcydzieł światowej poezji - poematu Wepchis tkaosani (Witeź w tygrysiej skórze), w którym znalazły wyraz humanistyczne idee wczesnego renesansu. Nie ocalały rękopisy poematu Rustawelego - niemal w całości zniszczone zostało przez duchowieństwo pierwsze wydanie z 1712, przetrwały jednak liczne odpisy. Poemat stanowi najstarszy kanon kodyfikacyjny gruzińskiego języka literackiego. Przełożony na wiele języków, miał też kilka przekładów polskich. Wykształcony w Grecji, Rustaweli był także malarzem - jego dziełem są między innymi freski w Klasztorze Krzyża w Jerozolimie. Na jednym z nich prawdopodobnie znajduje się sam autor. Beznadziejnie zakochany w królowej Tamarze, Rustaweli dożywa swych dni jako mnich w Jerozolimie. Tymoteusz, XVII-wieczny metropolita jerozolimski, odnalazł w świątyni pod wezwaniem św. Krzyża, zbudowanej przez królów gruzińskich, mogiłę i fresk przedstawiający poetę w mnisim stroju.

Swoją zachętę do lektury wspomnień Czesławy Kosturek kończę linkiem do Racha Chemi Sikvaruli – takiego gruzińskiego „My Słowianie” (dziewczęta są tu mniej obfite w biusty, ale za to bardzo obrotne w biodrach). 

http://www.youtube.com/watch?v=Cys2fs1iGSo

Kazimierz Jakubowski