WSPOMNIENIA JERRY’EGO


Pamiętam, że moja przygoda z Weną zaczęła się od dotrzymania towarzystwa Magdzie Kownackiej – to ona mnie przyprowadziła na klubowe spotkanie. Odbywały się wtedy poetyckie walentynki. Poezję wygłaszali wszyscy Wenianie. Pamiętam też, że śpiewała tam Dorota Mamzer a akompaniował jej Paweł Kuterba - jej ówczesny partner życiowy. Z Dorotą i Pawłem miałem przyjemność współpracować w przeszłości, bowiem graliśmy razem w zespole Dark Sun. Dorota zawsze miała dar do pisania tekstów, które chwytały za serce (i ten jej anielski głos!). Poruszyło mnie to spotkanie. Muszę jeszcze dodać, że Wenę prowadziła wtedy Pani Karolina Turkiewicz-Suchanowska. Moje kolejne spotkania, to także były czyste przypadki. Przychodziłem dla samego spotykania Magdaleny Kownackiej, która byłą moją przyjaciółką. Z czasem tak mi się tam spodobało, że już tak zostałem. Objąłem rolę nadwornego błazna i starałem się wypełnić chwile ciszy gadaniem głupot. Niestety, koniec szkoły średniej zmusił mnie do wyjazdu z Namysłowa. Rozpocząłem Studia w Poznaniu, które de facto porzuciłem po semestrze. Czasu, który mogłem poświęcić Wenie, miałem już coraz mniej. Później przyszło wojsko i... tak już zostało. Mieszkam we Wrocławiu. Próbuję na nowo brać czynny udział w życiu Weny. Jak wiadomo każdy ma wzloty i upadki - nieraz upadałem, zamykałem się w sobie i dopiero dzięki poezji udawało mi się z tego wyjść i zrozumieć popełnione błędy. Mam nadzieję, że swój upadek przeżyłem, a dzięki Wenie i poezji dojdę do wniosków, które pomogą mi więcej nie upadać

 

Jerzy Górniak